Mało kto wie, że polski inżynier stworzył w 1970 roku minikomputer szybszy niż wprowadzony dziesięć lat później IBM PC. K-202 mógł być standardem informatycznym, a Jacek Karpiński polskim Billem Gatesem i Stevem Jobsem w jednym - pisze Manageria.pl.
9 kwietnia inżynier Karpiński będzie we Wrocławiu obchodzić swoje 81. urodziny. Za jego geniusz Polacy zmusili go do wypasania świń pod Olsztynem. Przypomnijmy więc historię Jacka Karpińskiego, niech będzie to zasłużony hołd dla wielkiego człowieka.
Bohater
Jacek Karpiński urodził się w Turynie w 1927 roku. Gdy miał 12 lat wybuchła druga wojna światowa. Swoją młodość spędził walcząc o wolność Polski - Szare Szeregi, Mały Sabotaż, Grupy Szturmowe i wreszcie Batalion "Zośka".
Pierwszego dnia Powstania Warszawskiego Karpiński został ciężko ranny, z postrzałem kręgosłupa ewakuowano go z Warszawy. Po wojnie jego AK-owska przeszłość była powodem do szykan.
Geniusz
Mimo to Karpiński od 1946 roku poświęcił się informatyce. Budował maszyny do analizy równań różniczkowych. Stworzony w 1959 roku AKAT-1 (na zdjęciu u góry) przyniósł mu prestiżowe wyróżnienie UNESCO. Jako młody talent techniki został nagrodzony dwuletnimi studiami na Harvardzie i w najsłynniejszej uczelni technicznej świata - MIT. Amerykanie proponowali Karpińskiemu pozostanie na tej uczelni. Zdecydował się jednak na powrót do Polski.
Po powrocie stworzył Perceptron, uczącą się maszynę opartą na sieciach neuronowych, która za rozpoznawała otoczenie za pomocą kamery. Była to jedna z dwóch takich sieci neuronowych na świecie.
W 1965 roku dla Instytutu Fizyki UW Karpiński w ciągu trzech tygodni zaprojektował i stworzył skaner fotografii wraz z komputerem KAR-65. Maszyna analizowała zdjęcia zderzeń cząstek elementarnych i miała moc obliczeniową 100 tysięcy operacji na sekundę. Projekt Karpińskiego był więc dwukrotnie szybszy niż stosowane wtedy komputery ODRA. Co więcej, był 30 razy tańszy.
W latach 1970 - 1973 inżynier Karpiński opracował swój największy chyba wynalazek. K-202. 16 bitowy minikomputer wykonujący milion operacji na sekundę, jako pierwszy na świecie wykorzystujący adresowanie stronicowe - pomysł Karpińskiego pozwalający na zwiększenie ilości dostępnej pamięci. K-202 był szybszy niż wyprodukowane 10 lat później komputery IBM PC.
Czy Polska Rzeczpospolita Ludowa doceniła wynalazek? Oczywiście. Po wyprodukowaniu 30 sztuk minikomputerów, a Karpińskiego odsunięto od kierowania Zakładem Mikrokomputerów w zakładach MERA. 200 czekających na wyprodukowanie kolejnych komputerów zniszczono. Bez inżyniera ani Polacy ani Rosjanie nie potrafili skopiować K-202. Karpiński do MERY nie wrócił już nigdy.
Hodowca świń
Od 1978 roku Jacek Karpiński zajął się więc hodowlą świń i drobiu pod Olsztynem. Reporterowi Polskiej Kroniki Filmowej powiedział, że woli prawdziwe świnie, od tych ludzkich. Trudno się dziwić jego rozgoryczeniu. Polacy zapomnieli o K-202.
Emigrant
W 1981 roku Karpiński wyjechał do Szwajcarii. Pracował w firmie NAGRA, potem założył własny biznes. Kolejne wynalazki Karpińskiego to robot sterowany głosem i ręczny skaner Pen-Reader.
Niestety współudziałowiec Karpińskiego nie zgodził się na wejście do firmy zewnętrznego inwestora i na produkcję nie wystaczyło pieniędzy. Jacek Karpiński do dziś przyznaje, że jest bardzo złym biznesmenem.
Powrót do kraju
Po 1990 roku nasz niedoszły Bill Gates wrócił do kraju. Rozpoczął tu produkcję Pen-Readerów. Wziął kredyt na rozwój z BRE Banku pod zastaw swego domu w Aninie.
Niestety bank odmówił wypłacenia drugiej z trzech transzy kredytu. Na dodatek okazało się, że Pen-Reader nie był opatentowany. Karpiński znów został z niczym. Żeby się ratować zaprojektował jeszcze kasę fiskalną.
Także ten projekt nie wypalił. Kooperanci Karpińskiego najpierw próbowali go oszukać (Libella zabroniła Karpińskiemu wejścia do zakładu po zorganizowaniu przez niego produkcji), a potem padli ofiarą nieuczciwej konkurencji (Apator otrzymał wadliwe płyty główne od dostawcy związanego z innym producentem). W efekcie inżynier Karpiński został bez dachu nad głową.
Powrócił do Szwajcarii, gdzie zaprojektował specjalistyczny skaner do ksiąg rachunkowych i za zarobione pieniądze kupił mieszkanie we Wrocławiu. Teraz pracuje nad przenośną wersją swojego nowego skanera.
Nie jest miliarderem, jego nazwisko jest znane głównie pasjonatom informatyki i byłym pracownikom MERY i ERY, którzy w karnawale Solidarności chcieli zrobić Karpińskiego swoim szefem.
¬ródlo:
http://hacking.pl