No i dwu dniowa impreza się z dniem wczorajszym zakończyła :]
Maj Music Festival '07
Co tu opisywać dzień pierwszy(piątek) był rewelacyjny

Dotarliśmy na występ kapeli
Dick4Dick i zostali zapowiedziani jako muzyczno-erotyczne show

bardzo pozytywne chłopaki w samych majtkach i rajstopach :roll: całkiem energetyczne gitarowe granie z dużą dawką elektroniki całkiem fajnie wyszedł występ i już było widać ze zabawa w tym dniu będzie genialna, powolutku też zaczynał kształtować się młyn pod sceną

Chłopaki skończyli grać szybka wycieczka po polach marsowych

żeby wiedzieć gdzie później udać się by sie napić

szybki powrót bo na scenie już powoli pojawiał się
Habakuk.
Co tu dużo mówić trzeba się było troche rozgrzać na kilka kawałków wpadliśmy poszaleć w młyn, chociaż zagrali rewelacyjnie i bawiłem sie jeszcze lepiej to zabrakło jednak tego czegoś ...
Jest po 19 i w końcu słychać pierwsze dźwięki tego na co czekałem i większość ludzi pewnie też

oczywiście
Indios Bravos i w tym monnecie zaczęła dziać się magia heh

Gutek porządnie nasz wszystkich rozruszał, nikt nie czuł zmęczenia zabawa trwała do ostatniego bisowego dźwięku

Zagrali też parę kawałków z nadchodzącej nowej płyty: "Małpa" "Tu i teraz" "Wolna wola" i Peace blues", z niecierpliwością czekam no nowe CD

Trzeba było ochłonąć po za parę minut już miało pojawić się
Myslovitz i tutaj pojawił się problem :neutral: nie wiem jak to ująć ale nie brzmiało to za dobrze, albo chłopaki dzwiekowcy się nie postarali, albo Rojek był wczorajszy, albo po prostu on tak brzmi na żywo... zostawię ten występ bez komentarza bo przeleżałem go zdala od sceny na trawie.
Nadeszła godzina 23:20 pola marsowe trzoszke już opustoszały, ale w tym też momencie na scenie pojawił się
Jamal z niecodziennym gościem, którym był Grizzlee z
East West Rockers 
występ bardzo w porządku ale już mało kto miał siły się bawić heh

tak zakończył się dzień pierwszy.
tesli chodzi o drugi dzień to pojechałem tylko na występy dwóch kapel którymi były Cool Kids Of Death i Hurt, ale niestety nie miałem siły i oba sety przeleżałem dosłownie na barierkach podśpiewując tylko
Ogólnie powiem tak kto nie był niech żałuje

myślę ze ta impreza była warta wiele wiele więcej niż to ile kosztowała wejściówka

Wszystko zorganizowane starannie, mnóstwo ochrony nie było mowy o jakiś zamieszkach, choć były próby obalenia płotu ochroniarze dali rade i uspokoili sytuacje, porządek najwyższy alkoholu na teren festivalu wnieś nie było wolno, było miejsce wyznaczone do picia przy barach i tylko tam.
Podsumowując super impreza mnóstwo super ludzi, którzy to mnie niby znali a ja ich nie :roll: ale cóż teraz już się znamy :razz: i mam tylko nadzieję ze za rok będzie jeszcze lepiej

Później wstawię jeszcze trochę zdjęć, narzazie nie mam jeszcze tyle siły na zabawę z tym

ps. sorki za tyle emotek poniosło mnie :lol: