Turcy w rozegranym na Stade de Geneve w Genewie meczu grupy A po niesamowitym meczu pokonali Czechów 3:2 i wywalczyli tym samym awans do ćwierćfinału.Przed meczem sytuacja była jasna i klarowna - zwycięzca zapewniał sobie awans do ćwierćfinału, zaś w przypadku remisu, zgodnie z nowym punktem regulaminu UEFA, o drugim, premiowanym miejscu w grupie decydowałyby rzuty karne.
Piłkarze i trenerzy obu drużyn zapowiadali walkę o zwycięstwo. Rzuty karne nie interesowały nikogo. I rzeczywiście do nich nie doszło.
Mecz lepiej rozpoczęli Czesi. W pierwszej minucie niecelnie strzelał Marek Matejovski, zaś w trzeciej jego wyczyn skopiował Libor Sionko.
Podopieczni Karela Bruecknera konsekwentnie próbowali z dystansu zaskoczył Volkana Demirela - w 7. minucie piłkę wysoko nad poprzeczką posłał jednak Jaroslav Plasil.
Trzy minuty później futbolówka znów minęła turecką bramkę. Po centrze z rzutu wolnego Tomasa Ujfalusiego głową strzelał Jan Koller, ale bez skutku. W odpowiedzi w polu karnym Czechów po dośrodkowaniu z lewej strony piłki nie sięgnął Tuncay Sanli. W 17. minucie ten sam zawodnik uderzał zza pola karnego, ale nie trafił w bramkę.
Minutę później kibice na stadionie w genewie obejrzeli pierwszy celny strzał. Z ponad 20 metrów po ziemi uderzył Matejovski, ale Volkan Demirel bez trudu chwycił lecącą w środek bramki futbolówkę.
W 20. minucie na strzał zza narożnika pola karnego zddecydował się Mehmet Topal, ale - podobnie jak większość piłkarzy do tego momentu - miał spore problemy z trafieniem w bramkę. Chwilę później groźnie było po drugiej stronie boiska. Po płaskiej centrze Sionki piłkę wybił i Kollera uprzedził Servet Cetin.
Czesi konsekwentnie chcieli zaskoczyć Volkana Demirela strzałem z dystansu. W 25. minucie znów jednak w światło bramki nie trafił Sionko - w tym przypadku jednak mocno bita piłka poszybowała w niewielkiej odległości od poprzeczki.
W 31. minucie po rzucie rożnym lekko głową strzelał Servet Cetin i Petr Cech nie miał najmniejszych kłopotów z wyłapaniem piłki.
Trzy minuty później ataki Czechów przyniosły efekt. Z prawej strony dośrodkował Zdenek Grygera. Na tyle dokładnie, że Jan Koller zdołał oddać strzał głową. "Czeski Wieżowiec" wyskoczył wyżej niż dwaj rywale i posłał piłkę na bramkę. Końcami palców zdołał jej sięgnąć Volkan Demirel, wybił futbolówkę na poprzeczkę, ta odbiła się od niej i wpadła do siatki. Dla Kollera to 55. gol w reprezentacji. Pod tym względem mierzący 2 m i 2 cm napastnik jest rekordzistą swego kraju.
Turcy po stracie gola ruszyli do ataku. Z rzutu wolnego groźnie strzelał Servet Cetin, ale piłkę zdołał zablokować Marek Jankulovski.
W 43. minucie znów przed szansą stanął Koller, ale tym razem miał gorszą pozycję i nie trafił w światło bramki. Najwyższy na boisku zawodnik próbował jeszcze minutę później, ale po raz kolejny nieprecyzyjnie.
Po zmianie stron do ataku ruszyli Turcy. Cóż z tego, skoro nadal mieli problemy z precyzją. W 47. minucie niecelnie strzelał Nihat Kahveci.
Sześć minut później wreszcie trafili w bramkę. Po centrze z rzutu wolnego dość szczęśliwie w dobrej sytuacji znalazł się Tuncay Sanli. Uderzył głową, mocno, ale w środek bramki, gdzie czujny Cech poradził sobie bez trudu.
Turcy atakowali z animuszem, Czesi cofnęli się do defensywy. Cech musiał kilkakrotnie łapać piłkę po dośrodkowań ze skrzydeł. Obrońcy reprezentacji naszych południowych sąsiadów mieli coraz więcej pracy. Czesi liczyli na szybkie kontry i ta taktyka sprawdziła się wyśmienicie.
W 61. minucie z własnej połowy nadzwyczaj - jak na niego - sprawnie i szybko ruszył Koller. Przebiegł ponad 30 metrów i zdecydował się na strzał. Po raz kolejny w tym meczu nie trafił jednak w bramkę.
Kilkanaście sekund później Czesi zdobyli drugiego gola. Z prawej strony świetnym dośrodkowaniem z prawej strony popisał się Sionko. Akcję w polu karnym zamknął Plasil, który wślizgiem dopadł do piłki i zdołał skierować ją do siatki. Futbolówka ugrzęzła w niej, mimo rozpaczliwej interwencji Volkana Demirela.
Podopieczni Karela Bruecknera drugą bramkę zdobyli, gdy na boisku było 10 rywali. Dwie minuty wcześniej na noszach plac gry opuścił Emre Gungor, a trener Fatih Terim nie zdążył wprowadzić zmiennika. Turecki selekcjoner miał pretensje do arbitra, że ten nie pozwolił na wejście Emre Asika tuż przed akcją, po której Czesi zdobyli gola. Ostatecznie zmiany dokonał już przy stanie 0:2.
W 71. minucie Czesi mogli i powinni prowadzić 3:0. Z 10. metrów w słupek trafił Jan Polak. ¬le piłke wybił Emre Asik, Czech pospieszył z dobitką, ale zostaw ciosem niczym z filmów o Bruce Lee powalony na ziemię przez Emre Asika i piłkę złapał Volkan Demirel.
Cztery minuty ta swietna, ale niewykorzystana sytuacja zemściła się. Z prawej strony w pole karne wpadł Hamit Altintop. Wycofał piłkę do Ardy Turana, który mocnym i szalenie precyzyjnym strzałem przy ziemi pokonał Cecha. Piłka zanim wpadła do siatki, miała jeszcze kontakt z ręką czeskiego bramkarza i słupkiem.
Kontaktowy gol uskrzydlił Turków. W 81. minucie niecelnie z rzutu wolnego strzelał Hamit Altintop. Minutę później Czesi zdołali zablokować uderzenie z kilku metrów Serveta Cetina.
Końcówka należała do Turków. W odstępie dwóch minut (w 87. i 89. minucie) dwa gole zdobył Nihat Kahveci. Najpierw wykorzystał koszmarny błąd Petra Cecha i z kilku metrów wpakował piłkę do pustej bramki, a później popisał się kapitalnym strzałem z linii pola karnego.
W doliczonym czasie gry emocje sięgnęły zenitu. Volkan Demirel powalił Kollera, ujrzał za to zagranie czerwoną kartkę i w bramce musiał stanąć Tuncay Sanli.
Gola nie stracił i to Turcy wygrali mecz o "być albo nie być" na turnieju i to oni, w niesamowitych okolicznościach, awansowali do ćwierćfinału!
Turcja - Czechy 3:2 (0:1)Bramki: Arda Turan (75), Nihat Kahveci (87, 89) - Jan Koller (34), Jaroslav Plasil (62)
Sędzia: Peter Froejdfeldt (Szwecja).
Czerwona kartka - Volkan Demirel (90).
Żółte kartki: Mehmet Topal, Mehmet Aurelio, Emre Asik, Arda Turan - Tomas Galasek, Tomas Ujfalusi, Milan Baros (z ławki rezerwowych).
Widzów 29 000.
Turcja: Volkan Demirel - Hamit Altintop, Emre Gungor (63-Emre Asik), Servet Cetin, Hakan Balta - Mehmet Topal (57-Colin Kazim-Richards), Mehmet Aurelio, Arda Turan, Tuncay Sanli - Semih Senturk (46-Sabri Serioglu), Nihat Kahveci.
Czechy: Petr Cech - Zdenek Grygera, Tomas Ujfalusi, David Rozehnal, Marek Jankulovski - Libor Sionko (84-Stanislav Vlcek), Marek Matejovsky (39-David Jarolim), Tomas Galasek, Jan Polak, Jaroslav Plasil (80-Michal Kadlec) - Jan Koller.
----------------------------------------------------------
Piłkarze Szwajcarii, współgospodarze Euro 2008, w pożegnalnym meczu turnieju, odnieśli historyczne, bo pierwsze zwycięstwo w finałach ME. W ostatnim meczu grupy A pokonali oni w Bazylei wicemistrza Europy - Portugalię 2:0 (0:0). Był to pożegnalny mecz Jakoba Kuhna, selekcjonera reprezentacji Szwajcarii.Portugalczycy, którzy wystąpili w nieco rezerwowym składzie pierwszy sygnał do ataku dali w 8. minucie, kiedy znakomitym podaniem z prawej strony boiska w pole karne Szwajcarów popisał się Quaresma. Jego zagranie "krzyżakiem" trafiło na głowę Heldera Postigi, jednak piłka przeszła nieco nad poprzeczką. W odpowiedzi szarża prawą stroną Lichtsteinera, zakończona ostrym dośrodkowaniem ugrzęzła w rękach Ricardo.
W 23. minucie groźnie z kolei było pod bramką zawodników Luisa Felipe Scolariego. Najpierw z ponad 20 metrów potężnie huknął Gokhan Inler i Ricardo przerzucił piłkę nad poprzeczką, a następnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową z ostrego kąta przymierzył Behrami, ale i tym razem golkiper Betisu Sewilla nie zawiódł.
Za moment Portugalczycy przeprowadzili groźną kontrę. Lewą stroną boiska przedarł się Quaresma, wyłożył piłkę na 13. metr do Heldera Postigi, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Philippe Senderos.
Minuty 35. i 36. należały do Heldera Postigi. Najpierw napastnik FC Porto strzelił nad bramką, a po chwili piłka znalazła drogę do siatki, jednak arbiter odgwizdał kontrowersyjnego spalonego.
Pierwsza połowa niezbyt ciekawa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Szwajcarów, którzy w pożegnalnym meczu na Euro 2008, chcieli odnieść pierwsze zwycięstwo w historii startów w finałach ME. Strzał Inlera z dystansu na raty bronił Ricardo.
W 53. minucie Portugalczycy mieli znakomitą okazję do objęcia prowadzenia. Znakomitym podaniem do Naniego na lewą stronę boiska popisał się Miguel Veloso. Pomocnik Manchesteru United pognał z piłką w pole karne, znajdując się oko w oko z Zuberbuehlerem. Szwajcarski bramkarz położył się już na ziemi, ale mimo to Nani chciał strzelić w krótki róg. Uczynił to fatalnie i piłka ugrzęzła na słupku.
W 59. minucie Quaresma wypalił potężnie zza linii pola karnego, ale "bombę" Portugalczyka obronił golkiper "Helwetów".
Trzy minuty później Inler jak czołg przedarł się lewą strona boiska, zagrał w pole karne do nadbiegającego Tranquillo Barnetty, wpuszczonego na boisko chwilę wcześniej. Ten musnął lekko piłkę i niewiele brakło, by nadbiegający Pepe skierował piłkę do własnej bramki. Skończyło się na kornerze.
Za moment, szalejący Inler huknął jak z armaty z 20 metrów, ale piłka trafiła w słupek. W 68. minucie pogubili się we własnym polu karnym portugalscy obrońcy, do piłki doszedł Barnetta, ale jego strzał daleko od bramki Ricardo.
Ataki współgospodarzy imprezy w końcu przyniosły efekt. W 71. minucie znakomitym podaniem w tempo do Hakana Yakina popisał się Eren Derdiyok. Ten pierwszy znalazł się sam na sam z Ricardo i nie dał szans portugalskiemu obrońcy. Dla Yakina to drugie trafienie na Euro 2008.
W 77. minucie wicemistrzowie Europy wymanewrowali szwajcarskich defensorów i w trójkę ruszyli na bramkę Zuberbuehlera. Quaresma fatalnie jednak rozegrał tę sytuację i w efekcie został zablokowany przez jednego z obrońców.
W 82. minucie Barnetta został sfaulowany w polu karnym przez Fernando Meirę i arbiter wskazał na punkt oddalony o 11 metrów od bramki Ricardo. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Yakin, strzelając trzeciego gola na tym turnieju i 18. w reprezentacyjnej karierze.
Szwajcaria - Portugalia 2:0 (0:0)Bramki: Hakan Yakin (71, 83-karny)
Żółte kartki: Hakan Yakin, Johan Vonlanthen, Tranquillo Barnetta, Gelson Fernandes - Paulo Ferreira, Miguel, Fernando Meira, Jorge Ribeiro
Szwajcaria: Pascal Zuberbuehler - Stephan Lichtsteiner (83-Stephane Grichting), Patrick Mueller, Philippe Senderos, Ludovic Magnin - Valon Behrami, Gelson Fernandes, Gokhan Inler, Johan Vonlanthen (61-Tranquillo Barnetta) - Hakan Yakin (86-Ricardo Cabanas) - Eren Derdiyok.
Portugalia: Ricardo - Miguel, Pepe, Bruno Alves, Paulo Ferreira (41-Jorge Ribeiro) - Fernando Meira, Miguel Veloso (71-Joao Moutinho), Raul Meireles - Quaresma, Nani - Helder Postiga (74-Hugo Almeida).
Sędziował: Konrad Plautz (Austria).
Widzów: 39 700.
źródło: sport.onet.plHah masaaakra :] Oglądałem mecz Czechów od 60 minuty (ze wzglęgu na Dni Rudy) no i w drugiej połowie Turcy nieźle im przyciśli... :] Jak włączyłem telewizor patrze... 0-2..." eeeee no to po meczu"...

Ale zaniedługo kontaktowa bramka dla Turków i wtedy sie zaczeło... Turcy ciśli ciśli i wyciśli 2-2

I gdy sie już wydawało że będą karne to Nihat nieźle zapakował w bramke Cecha i buuumm... marzenia Czechów o awansie prysły jak bańka mydlana...

No i jeszcze Tuncay Sanli na bramkarza... to było coś... takiego szpilu jeszcze nie widziałem... :]